Joanna Czarnota, I Remember Through the Picture / Pamiętam obrazem exhibition opening at CK Zamek, 04/03/2025
https://ckzamek.pl/wydarzenia/12547-joanna-czarnota-pamietam-obrazem-wystawa-z-cyklu-w/
Artist: Joanna Czarnota https://www.joannaczarnota.com/joanna-czarnota
Curator: Julia Stachura
Exhibition through 16/03/2025
Photos: Artur Kucharczak https://www.instagram.com/_endemit_/ and Adalat Naghiyev https://www.instagram.com/adalatnaghiyev.art/




PAMIĘTAM OBRAZEM
Joanna Czarnota
5-16.03.2025 r.
Laboratorium
Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu
[wydruk ekosolwentowy na banerze 500×720 cm; instalacja dźwiękowa; fotografia archiwalna]
Najnowsza instalacja site-specific Joanny Czarnoty, Pamiętam obrazem, eksploruje zależności między pamięcią, obrazem a rodziną poprzez medium fotografii i dźwięku. Kluczowym aspektem pracy jest kwestia reprodukcji dzieła sztuki i związanej z nią pamięci rodzinnej, mediującej między mieszkaniem przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu a dawnym Zamkiem Cesarskim w Poznaniu. Prezentowane na wystawie wielkoformatowa fotografia oraz dźwiękowy zapis performance’u poszerzają recepcję reprodukowanego dzieła, angażując nie tylko wzrok, ale i inne zmysły, takie jak słuch czy dotyk. Wystawa wpisuje się w kilka nurtów pamięciologicznych, skupiając się na antropologicznym i materialnym wymiarze pamiętania oraz biografii rzeczy. Punktem wyjścia do Pamiętam obrazem jest oleodruk, przedstawiający trzy kobiety, nimfy,
w otoczeniu krajobrazu nad wodą. Autorstwo oraz tytuł tego dzieła pozostają nierozstrzygnięte, jednak jego tematyka i stylistyka wskazują na inspirację twórczością austriackiego malarza Hansa Zatzki (znanego również pod pseudonimami Zabateri, P. Ronsard, Joseph Bernard i Bernárd Zatzka), jednego z najczęściej powielanych artystów na przełomie XIX i XX wieku. Oleodruk, naśladujący malarstwo, oprawiony dodatkowo w ramę, substytuował dzieło sztuki w przestrzeni domowej. Określany w literaturze jako obraz fabryczny lub obraz z fabryki, produkowany był jako wytwór użytkowy, przeznaczony do salonu czy sypialni. Podobną funkcję pełnił w mieszkaniu dziadków artystki, przez sześć dekad ozdabiając ścianę pokoju dziennego, korespondując z oknami po drugiej stronie pomieszczenia, niejako przeglądając się w nich. Symbolicznie, trzy nimfy odzwierciedlają trzy pokolenia kobiet w rodzinie artystki: babkę, matkę i córkę, których historie zazębiają się w instalacji.








Oleodruk, nieuznany przez dziadka artystki za rzecz wartą zachowania, zniszczony trafił
na śmietnik, skąd odratowała i naprawiła go babcia. Czarnota nie pamięta tego zdarzenia – zna je jedynie z opowieści swojej mamy. To rodzaj postwspomnienia, by posłużyć się terminologią Marianne Hirsch, a więc pamiętania zapośredniczonego przez opowieść, czy obraz właśnie. Powtórzony akt reprodukcji przez Czarnotę, dodatkowo podkreśla repetycję wpisaną w proces przywoływania czy wywoływania wspomnień. Artystka, najpierw sfotografowała oleodruk, by później, w postprodukcji „wyczyścić” wszelkie ślady jego użytkowania. Następnie, fotografia została wydrukowana na monumentalnym banerze, o wymiarze 36 m2, powtarzającym metraż mieszkania dziadków. Proces artystyczny Czarnoty przypomina, iż żadna reprodukcja nie jest neutralna. Do tego, najnowsze technologie umożliwiają wytwarzanie nowych środowisk, w których zapośredniczony obraz może być doświadczany. Istotnym zagadnieniem wystawy staje się pojęcie miejsca – miejsca oleodruku w mieszkaniu dziadków, jak i miejsca, które zmonumentalizowany obraz zajmuje w Zamku. Z tej perspektywy, reprodukcja staje się aktywną uczestniczką wydarzeń zarówno w mikroskali domowej, jak i w makroskali zamkowej. Wrocław, miasto na tzw. „Ziemiach Odzyskanych”, stanowi istotny kontekst dla tej opowieści – to tutaj w 1948 roku odbyła się propagandowa Wystawa Ziem Odzyskanych, a samo miasto, z jego powojenną historią migracji i przemieszczeń, stało się przestrzenią nawarstwiających się narracji pamięci. Reprodukcja wisząca w przestrzeni domowej, wychodzi naprzeciw odbiorcy (za Walterem Benjaminem) oraz wpisuje się w prywatne, wernakularne formy wystawiennictwa. Jednocześnie, zapośredniczone obrazy stawały się niejednokrotnie nośnikami propagandowych treści przenikających do przestrzeni prywatnych. Równie ważna dla kontekstu wystawy jest historia dawnego Zamku Cesarskiego – przebudowanego podczas II wojny światowej przez nazistów, a współcześnie zaadaptowanego na centrum kultury. To przestrzeń dynamiczna, nieustannie aktualizująca swoje znaczenie i konfrontująca się z trudnym dziedzictwem przeszłości. Instalacja Czarnoty w Zamku, wykorzystująca nowe usprawnienia technologiczne, pozwala na monumentalizację wydruku, a tym samym przekroczenie funkcjonalności reprodukcji w przestrzeni domowej. Jednak w kontekście zamkowej architektury jej rozmiar zyskuje nowe znaczenie, jawi się jako przystająca do monumentalnej architektury zasłona/przesłona, wpływająca na optykę sali, a także zwiedzających. Ci, stający przed ponadnaturalnych rozmiarów nimfami, mierzą się z przytłaczającą skalą instalacji. Jednocześnie, znajdujący się w drugim pomieszczeniu oprawiony portret babci, wyjęty z archiwum rodzinnego, przypomina o mieszkaniu przy ul. Grabiszyńskiej. W ten sposób instalacja Czarnoty stawia pytania o relację między obrazem a miejscem jego prezentacji, badając napięcia między intymnością domowej ekspozycji a monumentalizmem instytucjonalnego kontekstu.





W jednej z sal zamkowych, Czarnota zrealizowała performance, którego zapis dźwiękowy roznosi się po pomieszczeniach. Jego efekty widoczne są w strukturze instalacji, porozdzieranej, a następnie pozszywanej kolorowymi nićmi przy współudziale mamy artystki. Powtórzone przez Czarnotę akty zniszczenia i naprawy, podkreślają napięcie pomiędzy pamiętaniem, a zapominaniem, a tym samym sprawiają, że reprodukcja traci swoją moc, jest już dalej niereprodukowalna. Jej cielesna interwencja w materialną tkankę pracy, przywołuje postwspomnienie związane z dziadkami. Dźwięk kontrastuje z sielankowym przedstawieniem obrazu. Słychać darcie materiału, odgłosy kroków artystki, jej oddech, wysiłek, zmaganie się z materią – wszystko to nagrane w Sali pod Zegarem.
Z czym walczy artystka? Dźwięk jest niemal taktylny, pobudza wyobraźnię, przestrzenność sali wyolbrzymia każde rozdarcie, przypominające wystrzał, huk, eksplozję. W tle rozbrzmiewają dźwięki miasta – m.in. syrena przejeżdżającej karetki, świadectwo, że performance nie dzieje się w próżni, a świat zewnętrzny nieustannie przenika mury Zamku. Nić naprawcza łącząca porozdzierane tkanki wydruku to symboliczna nić pamięci – matka powiela gest babki, artystka powiela gest obu poprzednich generacji. Czarnota, poruszając się między śladami przeszłości a materialnością teraźniejszości, konfrontuje się z pytaniem o granice pamięci – czy można ją przywrócić, czy jedynie nieustannie rekonstruować? W tym performatywnym dialogu
z historią obraz, dźwięk i ciało splatają się w jeden organizm, w którym pamięć nie jest statycznym zapisem, lecz żywym, pulsującym doświadczeniem, możliwością przejścia się po mieszkaniu dziadków choć ten jeden, ostatni raz.
Pamiętam obrazem – tekst kuratorski, Julia Stachura
Leave a comment