Julia Królikowska, Czułe powłoki, Galeria Czas Kobiet, Poznań, tekst kuratorski: Julia Stachura.
18/04/2025—26/05/2025
Współpraca: Agata Kulczyk (identyfikacja graficzna), Joanna Czarnota (dokumentacja).



Wystawa Czułe powłoki Julii Królikowskiej otwiera przestrzeń dialogu na cielesność i materialność malarstwa, eksplorując zależność między wnętrzem a zewnętrzem, widzialnym a ukrytym. Artystka konstruuje swoje obrazy na półprzezroczystych tkaninach – organzie, szyfonie i jedwabiu – napiętych na drewniane krosna, które odsłaniają swoją szkieletową konstrukcję. To właśnie owe powłoki, delikatne i podatne na deformację, nasycone farbą i znaczeniami, stanowią wielowymiarowe nośniki cielesnych narracji w twórczości artystki.
Kompozycje Królikowskiej przywodzą na myśl błony, skórę, włókna mięśniowe czy sierść – mięsiste, haptyczne struktury, które pobudzają wielozmysłowy odbiór dzieł. Pojawiające się na obrazach formy zdają się pulsować, mutować, przeistaczać, jakbyśmy podglądali wnętrze ciała, porośniętego koralowcami lub naroślami. Kolorystyka prac, od cielistych barw, przez szarości, aż po intensywne czerwienie i błękity, sugeruje złożoność materii i jej biologiczne zróżnicowanie. Obrazy artystki nie przedstawiają konkretnego organizmu, lecz raczej stan bycia-ciałem, które, w nieustannej transformacji – puchnie, rozciąga się i ucieka z ramy.
Do malarskich prac artystka włącza rzeźbiarskie twory splecione z włosów, sierści i wełny, które tworzą abstrakcyjne, organiczne, miękkie obiekty. Pęcherze, guzy, wybrzuszenia pokryte pajęczyną czerwonych i niebieskich włókien, przypominają układ naczyń krwionośnych, a zarazem coś obcego. Królikowska sięga po materiały pochodzenia ludzkiego i zwierzęcego, budując międzygatunkowe hybrydy, które kwestionują granice tożsamości i wprowadzają pojęcie cielesnej wspólnoty. W tych formach silnie wybrzmiewa obecność abiektu, rozumianego za Julią Kristevą jako to, co zostaje odrzucone i nie do końca możliwe do uchwycenia. Włosy czy sierść, zwykle przynależące do zewnętrza i stanowiące warstwę ochronną, w pracach artystki przenikają do wnętrza, naruszając granice ciała. U Królikowskiej są one tym, co niepokoi i fascynuje zarazem, tym, co domaga się spojrzenia, ale też je odrzuca.


Inspirując się atlasami anatomicznymi i przyrodniczymi, artystka eksploruje stany przejściowe: mutacje, regeneracje i przemiany. Odrzuca przy tym jednoznaczność encyklopedycznego porządkowania świata, eksplorując niejasności, wieloznaczności i hybrydowości. Zamiast klasyfikować, Królikowska miesza porządki, zamiast definiować pozwala na błądzenie i niepewność.
Ważnym elementem wystawy jest również półprzezroczysta konstrukcja przestrzenna przypominająca parawan. To forma efemerycznej architektury, która nie tyle chroni, co odsłania, ujawnia strukturę, przepuszcza światło i spojrzenie. Jakby to, co miało pełnić funkcję zasłony, stawało się jednocześnie narzędziem obnażenia. Odbiorcy zostają zaproszeni do wejścia w głąb tej kruchej przestrzeni, ale bez gwarancji bezpieczeństwa czy stabilności.

Na wystawie Czułe powłoki artystka rewaloryzuje zmysły dotyku i wzroku, sięgając głęboko, pod skórę rzeczywistości, odkrywając to, co zwykle ukryte. W jej twórczości organ staje się naciągniętą organzą, obraz – ciałem, a materia – elastyczną powłoką. To sztuka czułej cielesności we wszystkich jej rozwarstwieniach, miękkościach i napięciach. To także portret ciała, którego nie widzimy, układu wewnętrznego, o którym uświadamiamy sobie dopiero w bólu, pod wpływem prześwietlenia czy medycznej diagnozy.
Obrazy i obiekty Królikowskiej przedstawiają ciała, które utraciły jednoznaczność ludzkiego kształtu, są zdecentralizowane, wielogatunkowe, zmutowane. Przynależą jednocześnie do świata ludzi, zwierząt i roślin; istnieją poza binarnym podziałem na to, co żywe i martwe, wewnętrzne i zewnętrzne, tworząc płynną topografię cielesności.
Tekst kuratorski: Julia Stachura



Leave a comment