Tekst kuratorski do wystawy “Proszę to USUNĄĆ” kolektywu POD CIŚNIENIEM w ramach Poznań Art Week 2024

Adres lokali: Mielżyńskiego 19, Poznań

Tekst+dokumentacja: Julia Stachura

Proszę to USUNĄĆ! Przedmiot s/o/poru 

Miejsca wspólne wymagają od nas ciągłych społecznych negocjacji, zrozumienia i przyznania, że czasem nieporządek jest w porządku. Wystawa Proszę to USUNĄĆ zbiera prace kolektywu POD CIŚNIENIEM (Cyryl Ambroziak, Patryk Bosco, Wiktoria Cwityńska, Mateusz Drozdowski, Kasia Knychała, Bartek Kościołek, Gabriel Kryszpiniuk, Julia Białas, Katarzyna Strzykalska), zastanawiającego się nad realiami koegzystencji ludzi i przedmiotów w sztuce i społeczeństwie, podejmując dialog zarówno z przestrzenią przy ul. Mielżyńskiego 19, a także z Wami – odwiedzającymi wystawę. Zajmując lokal nieużytkowy, kolektyw musiał odnaleźć w nim miejsce na swoją sztukę oraz ekspresję, w wielu przypadkach USUWAJĄC to, co niepotrzebne lub zniszczone, a w innych, dopasowując się do zakamarków wnętrza. 

Wchodząc do pierwszej sali, po prawej stronie, natkniecie się na instalację Sąsiedzki koszmar Wiktorii Cwityńskiej, zbierającej przedmioty składowane przez artystkę w bloku: obrazy, ornamentalne ramy, walizki, a także inne bibeloty, charakterystyczne dla wystroju wnętrz. Centralna dla realizacji pusta, monumentalna rama, wykracza poza ścianę na której została powieszona, sygnalizując jednoczesne wykroczenie poza przyjęte normy wystawiennicze oraz wkroczenie w pole napięć między przedmiotami, a przestrzenią.

Widoczna dalej praca Cyryla Ambroziaka   Uprasza się o niejedzenie roweru traktuje za to o sąsiedzkiej kości niezgody, jaką stanowi rower trzymany na klatkach schodowych bloków mieszkalnych. Traktowany jako element obcy, przeszkadzający, oraz zagracający, a przede wszystkim ograniczający drogi ewakuacyjne, podlega regulacjom prawnym. Ukazany na obrazie rower swoimi cielesno-szkieletowymi formami wymyka się tradycyjnemu przedstawieniu przedmiotu. Po drugiej stronie, w dialogu z pracą Ambroziaka, znalazł się obraz Patryka Bosco Bedrotting I, traktujący o rozkładzie i gniciu, zarówno dosłownym, jak i społecznym. Praca ukazuje śpiącą postać, podczas bed rottingu (bezproduktywne gnicie w łóżku), której ręka wystająca spod kołdry, przypomina bardziej trupa, niż tętniącą życiem osobę. Gigantyczna mucha widziana na pierwszym planie, przypomina za to o realizacjach filmowych Davida Cronenberga oraz charaktystycznego dla reżysera stylu body horror (horror cielesny), w którym rzeczywistość miesza się z koszmarami na jawie, a obrzydzenie z najgłębszymi pragnieniami. Schodząc do piwnicy, natkniecie się na kolejną pracę Bosco,  Bedrotting III, wielkoformatowe płótno z mappingiem, przedstawiające osobę śpiącą, upojoną alkoholem. Bosco tym damym dotyka swoimi pracami tematu społecznego rozkładu, na który często, przyglądając się z boku, jako osoby sąsiedzkie, mimowolnie przyzwalamy, a z czasem traktujemy jako normę. 

W dalszej części pierwszej sali możecie zauważyć dyptyk Julii Białas Homo animal (po lewej stronie), przedstawiający portrety bliżej nieokreślonych figur, łączących w sobie cechy ludzkie i zwierzęce, zacierające granice pomiędzy gatunkami oraz symbolizujące wewnętrzny konflikt pomiędzy cywilizacją a dzikością, figuracją, a abstrakcjonizmem. W dialogu z obrazem Białas znalazła się praca Katarzyny Strzykalskiej Św. Wiktoria (po prawej), również operująca językiem surrealizmu, lecz poruszająca temat przemocy, a także społecznej ignorancji oraz zamykania oczu i uszu na krzywdę, która czasem dzieje się tuż za ścianą. Rozciągnięte ciało kobiecie, stanowi psychologiczne studium rozszczepienia oraz może być interpretowane w kontekście zjawiska dysocjacji, a więc rozdzielenia czy odseparowania elementów doświadczenia, myśli lub emocji, bedącego efektem przeżytej traumy. 

Uważając na stopień (!!!), a jednocześnie zmierzając ku następnym pomieszczeniom, zauważycie obraz Bartosza Kościołka Incepcja, powstały podczas sprzątania i przygotowywania lokali pod wystawę, powtarzający i przetwarzający malarsko architekturę wnętrza. W następującej przestrzeni, noszącej znamiona łazienki, dialogują ze sobą autoportrety Cwityńskiej oraz obraz rozciągniętych oczu Strzykalskiej. W serii autoportretów Cwityńska łamie konwencje tradycyjnego autoportretu graficznego czy malarskiego, ukazując zniekształcone przez aparaty telefonów komórkowych, wykrzywione w grymasach ujęcia własnej twarzy. Oprawione w ramki, kojarzone z domowym wystrojem i ciepłem pielęgnowanych wspomnień, autoportrety wchodzą w dialog ze znanymi z historii sztuki psychodelicznymi portretami Witkacego, tworząc efekt freudowskiego Unheimliche, czyli niesamowitości wzbudzającej uczucie niepokoju. Przypatrujące się autoportretom oczy Św. Wiktorii, jedynie pozornie nadzorują metamorfozy Cwityńskiej, są nieobecne, rozszczepione, ponownie nawiązując do doświadczenia przemocy, o którym opowiada twórczość Strzykalskiej. 

Przechodząc dalej, znajdziecie monumentalny obraz Gabriela Kryszpiniuka, który można oglądać z obu stron. Świetny Seba to jednoczesne nawiązanie do ikonografii św. Sebastiana, męczennika przedstawianego zwykle nago, przywiązanego do słupa, przeszytego strzałami; a także postaci znanej z nieco węższego społeczno-kulturowego podwórka – Seby, młodego mężczyzny, który wyglądem może nie wzbudzać sympatii, lecz z chęcią wniesie zakupy na czwarte piętro bloku i jeszcze grzecznie odpowie dzień dobry. W obu przypadkach konwencja męskiego aktu oraz samego pojęcia męskości zostaje przez artystę poddana kontestacji, a żartobliwe porównanie, nadaje blokowemu Sebie status ikony.

Zamykające pierwszą przestrzeń obrazy Cwitińskiej oraz Mateusza Drozdowskiego nawiązują do przemian w tkance miejskiej. Praca Cwityńskiej Pamiętnik uliczny imitująca fragment ściany ulicznej w kolorze butelki piwa, nosi znamiona zużycia oraz wolnej i nieskrępowanej ekspresji, gdzie motywy browarnicze spotykają się z fragmentami komiksu, plakatów muzycznych, eventowych wlepek, a także konsekwencji prawnych – w górnym rogu zawieszony mandat ZTM. Drozdowski z kolei komentuje zmieniający się krajobraz miasta, z perspektywy ulicy Gwarnej, usianej szyldami lombardów, kas loteryjnych czy Żabek.

W drugiej sali, tuż przy wejściu, powita Was monumentalny portret rodzinny Drozdowskiego, stylizowany na lata dziewięćdziesiąte. W przedstawionym wnętrzu dominuje wrażenie surrealistycznego zniekształcenia, przerysowania i przytłoczenia, spotęgowane faktem, iż niektóre z portretowanych postaci odwzajemniają nasze spojrzenia, jak gdyby burzyły tzw. czwartą ścianę (fourth wall) i obnażały zarazem iluzję podtrzymywaną przez rozmaite konwencje (społeczne, artystyczne, ekonomiczne), a także nasz status jako voyeurów czy członków rodziny. Korespondujący z portretami Drozdowskiego obraz Bedrotting II Bosco przedstawia rozpad emocjonalny i fizyczny, zaobserwowany podczas mieszkania z osobą współlokatorską. Uchwycona w momencie zmęczenia, odsłaniająca intymny i prawdziwy moment słabości portretowana, podpiera głowę na dłoni, unikając naszego wzroku, patrzy nieobecnie w dal. 

Odsłonę surrealistycznego podejścia do tematu wystawy prezentują obrazy i fragmenty instalacji Katarzyny Knychały. Przedstawiające niezidentyfikowane postaci Istota, Figura III i Rozciągłość stawiają nas w konfrontacji z niewiadomym. Ni to ludzie, ni zwierzęta, a właśnie istoty, być może pochodzące z innego wymiaru, przeniknęły do rzeczywistości, by wprawić w niepokój, a także podważyć zasadność kategoryzacji czy szufladkowania. Ogrodzone siatką, niczym zwierzęta na wybiegu, stanowią swego rodzaju zagrożenie, wprawiając w strach przed nieznanym, innym, obcym, jednocześnie tworząc nowy krajobraz. 

Zawieszony nad konstrukcją, dzielącą drugą salę na dwie przestrzenie, obraz Kryszpiniuka Househusband można oglądać z dwóch stron. Pierwsza, widziana od wejścia,  korespondująca podziałami z architekturą, przypomina stelaż łóżka, druga za to, przedstawia mix materiałów, fragmentów dywanów, obrusa oraz fragmentów pociętego płótna, wystających poza metalową konstrukcję. 


Proszę to USUNĄĆ traktuje także o bliskim Poznaniowi temacie remontu. Przechodzące lepsze i gorsze renowacje, miasto na dłuższy czas stało się stolicą rozkopów, utrudniając zarówno komunikację miejską oraz przemieszczanie się na pieszo. Obrazy Kościołka Robotnicy oraz Znowu robią ukazują momenty planowania oraz pracy nad zmianami urbanistycznymi, odbywającymi się jednocześnie w kompletnie wyizolowanym, zabetonowanym otoczeniu, w którym brak jakiegokolwiek śladu natury. Ubrani w charakterystyczne, neonowe uniformy robotnicy, są ukazani jako osoby pozbawione indywidualności. Ich twarze są zamazane, a jedynym wyznacznikiem społecznej tożsamości staje się roboczy ubiór. Prace Kościołka mogą być odczytywane w kategoriach marksistowskiej alienacji robotnika w stosunku do przedmiotu pracy, który jawi się jako obca istota, siła niezależna od wytwórcy; a także w węższym kontekście, w kategoriach lokalnej betonozy, sprzyjającej deweloperskim interesom oraz izolującej mieszkańców od miejskiej zieleni. 

Wystawa Proszę to USUNĄĆ to możliwość do refleksji nad tym, czy przedmioty ułatwiają, bądź komplikują relacje społeczne, jak nadmiar i konsumpcjonizm wpływają na wartość przedmiotów, którymi się otaczamy, co i kiedy zyskuje status śmiecia? Istotnym zadaniem, które kolektyw POD CIŚNIENIEM stawia osobom odwiedzającym wystawę, jest cielesne doświadczenie przestrzeni o liminalnym statusie – nie jest to galeria, ani mieszkanie; oraz otwarcie dyskusji na społeczny wymiar ograniczeń. Wychodząc z lokalu przy Mielżyńskiego 19, zastanów się, co tak naprawdę oznacza wyrażenie Proszę to USUNĄĆ, czy jest to prośba, a może nakaz? Co, jeśli się nie podporządkujesz? Kiedy przedmiot sporu staje się przedmiotem oporu? 

Julia Stachura